sobota, 15 grudnia 2018

Słów kilka o

Witam wszystkich, którzy może przypadkiem trafili na ten post.
Muszę Was poinformować, że kontynuacja tej historii stoi pod znakiem zapytania. Jest tego wiele powodów, jednakże nie o to tutaj chodzi. Moim priorytetem jest skończenie historii pisanej na portalu Wattpad.

Funkcjonuję tam pod pseudonimem    the_silver_crow   i piszę o tematyce jeździeckiej. Wszystkich którzy się za mna stęsknili (akurat :") ) zapraszam właśnie tam, czyli

czwartek, 13 lipca 2017

OK!!!


OK DRUŻYNO!
NIE MOŻNA ZAŁAMYWAĆ RĄK!
TRZEBA DALEJ ŻYĆ!
MARK NIGDY BY SIĘ NIE PODDAŁ!

...

WIĘC CHCIAŁABYM SKOŃCZYĆ TĘ HISTORIĘ, BEZ WZGLĘDU NA TO JAK BARDZO NAMIESZAŁAM, GDZIE ZASZŁAM, JAK NAPSUŁAM KRWI I WYSTAWIŁAM NA POŚMIEWISKO LEGENDARNĄ 11 INAZUMY.
NALEŻY SIĘ ZAKOŃCZENIE - I JUŻ.





TYLKO

PROSZĘ O JEDNO


GDYBY ROZDZIAŁ SIĘ NIE POJAWIAŁ

TO

TO JEST MÓJ MAIL:

patiszon2679@gmail.com


ŚLIJCIE SŁOWA OTUCHY, MOTYWUJCIE, ŚLIJCIE WENĘ 

ALBO

PO PROSTU POPISZMY O INAZUMIE! 

TO NAJLEPSZY SPOSÓB ŻEBY WRÓCIĆ DO NASZYCH BOHATERÓW!







<3 

wtorek, 11 kwietnia 2017

środa, 8 marca 2017

Zapraszam!

Hejka. Dawno mnie tu nie było.
Chciałam zaprosić Was, kochani, na Wattpada. Tam teraz trwam i piszę, jeśli ktoś jest zainteresowany, zapraszam serdecznie ^^


https://www.wattpad.com/user/Cocoa-Chateau


Zapraszam serdecznie <3

Ruru

sobota, 9 lipca 2016

Przerwa

Hej!
Jeśli ktoś to jeszcze został :/
Przerpaszam za tą koszmarną przerwę :(
Miałam bardzo dużo przygód w tym roku, niekoniecznie pozytywnie zakończonych... Nie wiem, czy dalej pisać tego bloga, zmieniłam zupeełnie historię IE...
Przeprwaszam T.T

Nie znikam 4ever. To jest przerwa oficjalna.



Do zobaczenia ;)


piątek, 20 marca 2015

47. Analiza!

~w poprzedniej części!~

Drużyna Raimona zeszła z uśmiechem na twarzy, z wynikiem 4:2.
-Świetnie panowie! – krzyknął Mark – Wygrajmy to!
- Taaak!

- GOOOOL! Właściwie można powiedzieć że samobój drużyny Raimona! I… O nie! Czyżby numer 3 doznał kontuzji?

- Przepraszam kapitanie… - rzekł Jack
- Spokojnie! – odparł Mark - Wygramy to! Obiecuję!
Jednak po kilkudziesięciu minutach chłopak zaczął żałować, że to powiedział. Gwizdek sędziego oznajmił koniec spotkania. Doszło do remisu.

Rozpoczęła się dogrywka. Jej pierwsza połowa, odbyła się bez większych fajerwerków – 0 do 0. Gdy rozpoczęła się następna połowa, zawodnicy obu drużyn, byli już tak zmęczeni, że nie dali rady wprowadzić piłkę w pole karne.

- Niewiarygodne! – wrzasnął Chester – Panie i panowie! Za kilka minut, będziemy świadkami niesamowitych rzutów karnych!

- … Axel Blaze…
Blondyn kiwnął lekko kłową.
- Kevin Dragonfly…
Chłopak uśmiechnął się szeroko i zacisnął pięści.
- Nathan Swift…
- Jude Sharp i… Fubuki. Gotowi jesteście? Mark – trener zwrócił się do bramkarza – Uspokój nerwy, odetchnij głęboko i pokaż co to znaczy football.

Bramkarz Zeusa ustawił się na bramce. Zawodnicy obu drużyn wykonujący strzały ustawili się w jednej linii. Zawodnicy Raimona położyli sobie dłonie na ramionach.
- Pierwszy Nathan – powiedział trener stojący obok nich.
- Nie daj się wytrącić z równowagi – doradziła Foghendy

Na trybunach rozległa się niesamowita wrzawa. Nathan poczuł, jak nerwy powoli go opuszczają… Co innego Mark. Bramkarz czuł, jakby emocje całej jego drużyny spłynęły na niego. Ustawił się na linii bramkowej i czekał.

- Drugi rzut karny dla liceum Zeusa będzie wykonywał Wesley Knox! Strzela….! I niestety wynik to 2:2! – wrzasnął Chester – Teraz kolejna szansa dla Raimona! Na pozycji ustawia się Kevin Dragonfly!

Wściekły Kevin uderzył pięścią w ziemię. Podszedł do niego Mark, poklepał go po ramieniu mówiąc:
- Tą na pewno zatrzymam!
- Numer pięć ustawia się do strzału! Strzela…

- Teraz strzela nowy nabytek drużyny Raimona – Fubuki Shirou! Strzela… i mamy wynik 2:3!

Bramkarz Zeusa wydawał się skołowany. Nawet nie zareagował, kiedy piłka przelatywała mu obok głowy.

- Teraz strzał będzie wykonywać ostatni zawodnik Raimona! Axel Blaze!

- Co robi Axel Blaze?! – wrzasnął Chester a kibice wyciągnęli się na swoich siedzeniach, by lepiej widzieć – Piłka turla się ku bramce!

- Nieeeeesaaaamooooowwwite!!! – wrzasnął komentator
- Dobrze Mark, teraz idź i zakończ ten maraton! – powiedział trener

- Drodzy kibice! Panie i panowie! – wrzeszczał Chester w euforii – Drużyna Raimona po raz drugi dostała się do finału Strefy Footballu!!!

~CD~


- Chłopcy – zaczął trener, uśmiechając się lekko – Dziś daliście z siebie dosłownie wszystko. Wasi kibice zdarli sobie gardła, nie na darmo. Udało wam się. Jesteście w finałach Strefy Footballu, skąd droga prowadzi na mistrzostwa kraju. Zasłużyliście na porządny odpoczynek!
Drużyna Raimona wracała autobusem w zupełnej ciszy. Głównym powodem było to, że wszyscy spali.
- Trenerze… - do mężczyzny podeszła Silvia – Co się działo dziś z Zeusem? Pod koniec meczu, byli całkowicie wybici z rytmu…
- Możemy tylko przypuszczać, co się z nimi stało. Ale podejrzewam, że Rey Dark maczał w tym palce, jednak jego plan spalił na panewce – odparł Hillman
- Tak myślałam, że Dark może mieć coś wspólnego z zachowaniem Zeusa – powiedziała Nelly – Tylko czy organizatorzy turnieju nie powinni być bardziej czujni, po ostatnim finale?
- Masz rację, Nelly. Jest jednak kilka pytań, na których nie znamy odpowiedzi. Chyba musimy skontaktować się z…
- Panem detektywem? – Mark wszedł w słowo trenerowi.
- Tak – mężczyzna lekko kiwnął głową.
Nie był zbytnio zdziwiony entuzjazmem, z jakim Mark odnosił się do pana detektywa. On wiele razy opowiadał bramkarzowi o jego dziadku. O jego karierze piłkarskiej. O jego treningach. O meczach, w których David Evans brał udział…
Za kilka tygodni, będzie rocznica śmierci dziadka Marka.
Hillman ukradkiem spojrzał na chłopaka.
„Evans wie o tym?” – zadał sobie pytanie w myślach.
- Trenerze, jakie pytania miał pan na myśli? – z rozmyśleń wyrwał mężczyznę głos Marka
- Uważamy, że Dark maczał palce w dzisiejszych półfinałach. Tylko, on siedzi w więzieniu.
Zapadła cisza. Menedżerki klubu, jak i kapitan, byli widocznie zaintrygowani.
- Czyli… Dark musi mieć jakiegoś… współpracownika? – zapytał bramkarz
- Na to wygląda… Już jesteśmy na terenie szkoły – oznajmił trener, jakby chciał szybko skończyć temat
Kiedy zawodnicy wyszli zaspani z autobusu,  Tailor oznajmiła:
- Zapraszam wszystkich do domku klubowego. Musimy zrobić analizę dzisiejszego spotkania…
- Nieee…
- Tak. Chodźmy.
****
W domku klubowym było ciasno, jednak nic nie przeszkodziło Tailor w realizacji swoich zamiarów.
- Wygraliście półfinały. Dostaliście się dalej – do finału. Możecie czuć się dumni z dzisiejszego meczu – mówiła Tay - Pokazaliście wasze umiejętności. Jednak nie możecie spoczywać na laurach. Finał, to ostatni stopień na schodach do mistrzostw krajowych, ale tam nie będą te same, słabe drużyny. To już będzie wyższa liga.
- Dziękujemy ci Tailor, za wspaniałe przemówienie – przerwała dziewczynie Silvia
- Pewnie jesteście już porządnie zmęczeni, ale chciałbym jeszcze omówić dzisiejszy mecz – powiedział trener – Zacznijmy od początku… Co się stało w pierwszej połowie?
- Wszyscy graliśmy w ofensywie, albo w defensywie – odparł Jude, po chwili milczenia.
- To uniemożliwiło przeprowadzenie szybkiego i precyzyjnego kontrataku – dodał Axel.
- Właśnie. Dlatego na boisko weszli Tsunami i Fubuki…
- I wszystko jakby wróciło do normy! – Mark przerwał trenerowi.
- Potem było już całkiem dobrze – rzekł Nathan
- Ale „całkiem dobrze”, to nie „świetnie” – warknęła Tailor
- Ona ma na myśli, że graliście na równi z Zeusem. Ten mecz pokazał, jak obie drużyny rozwinęły swoje umiejętności. W pierwszej połowie, gdyby nic się nie zmieniło, mogłoby to się skończyć naszą porażką – sprostowała Runa.
Zapadło ponure milczenie.
- Idąc dalej… Koniec dogrywki, z remisem, przyniósł nam rzuty karne – odezwała się Nelly, zerkając na Tailor i Runę.
- I tu pojawia się pytanie: co się stało z Zeusem? – zapytał Hillman.
- Czy jest możliwe, że Dark ma z tym coś wspólnego? W ostatnim meczu pili „Boską wodę”. Może teraz też złamali przepisy – odparł Axel
- Tu jest pies pogrzebany! – Marka jakby nagle olśniło – Przecież Dark siedzi w więzieniu. Nie sądzę, że za zachowaniem Zeusa stałby ktoś inny, więc ON musi mieć własnych ludzi.
- To może być prawda. Jednak, dopóki nie skontaktujemy się z Detektywem, nie mamy pewności, co do takiej teorii. Teraz idźcie do domów, odpocznijcie i… może nie myślcie za dużo o tej sprawie – skończył trener
- Chyba, że olśni was tak jak Evansa – rzuciła Tailor, zanim wyszła z domku klubowego trzaskając drzwiami.
Zawodnicy wymienili spojrzenia, po czym zaczęli rozchodzić się do domów…



Zapowiedź!

Pan Detektyw musi rozpocząć śledztwo. Okazuje się, że inna drużyna również podejrzanie się zachowywała podczas eliminacji do finału SF. Co to za drużyna? Jaki plan ma Detektyw? Czy wszystko wyjdzie na jaw? Osoba, której będą potrzebne wyjaśnienia milczy. Specjalnie? To nie będzie łatwa sprawa. Podejrzenia zamienią się w ogromne kłopoty. Co się stanie? Czytaj następny rozdział pt. „Śledztwo czas rozpocząć!”. Będzie się działo! 


---------------------------------------------------
Gomen!Gomen!
Wiem, że krótki! Nie krzyczcie! Proszę!
Podjęłam decyzję, co stanie się z blogiem, po 50 rozdziale.
Więc tak:
Dopóki ktoś będzie czytać moje wypociny, dopóty ja będę pisać nowe rozdziały!
Mam teraz więcej czasu, więc pojawił się ten rozdział (jednak powstawał w ogromnych bólach porodowych :/)
Piszcie, co sądzicie o rozdziale, o tej sprawie i w ogóle
;D
WEEENY!

;D 

wtorek, 30 grudnia 2014

Liebster Blog Award! (x2)

,,Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”


Huh huh huh :D Cóż, nie spodziewałam się, że znowu zostanę nominowana do LBA (stąd "(x2)" w tutule).  
Chciałabym podziękować za to tigrarii sk (jeśli źle napisałam wybaczcie! :O ). Cóż, po ostatnich... ee... wydarzeniach na tym blogu, doszłam do pewnego wniosku, ale muszę to ładnie ubrać w słowa. Więc przejdźmy do pytań:


Moje pytania:
1. Dlaczego właśnie ten temat bloga?

Chyba nie umiem odpowiedzieś konkretnie na to pytanie... Inazuma Eleven to było moje... chyba szóste czy siódme anime, które oglądałam. Bynajmniej zakochałam się w Inazumie. Pomyślałam, że fajnie by było stworzyć własną historię IE... 
2. Jak zaczęła się twoja przygoda z tym o czym piszesz?

Zacząło się to wszystko od bloga Keiszy i Liny :D Jakoś tak mnie natchnęło... 
3. Czy lubisz anime? Jeśli tak, to jakie jest twoim ulubionym?
Uwielbiam! Ulubionym? Hm... Inazuma i Haikyuu!! 
4. Ulubione słodycze?

Batony - Snickers, Mars... ale Lion już nie bardzo XD 
5. Jaki sport lubisz najbardziej?

Jejku... Siatkówka, jeździectwo, piłka ręczna, piłka nożna koszykówka... Ale najbardziej pierwsze trzy <3
6. Jakie jest twoje największe marzenie?
Osiągnąć szczyt w siatkówce i jeździectwie, na swoim ukochanym wierzchowcu :D 
7. Jakie masz hobby?

Sport, czytanie książek, słuchanie muzyki, pogrążanie się w marzeniach, pisanie czegokolwiek :D  język japoński i nałogowe zbijanie szyb piłką do nogi <3
8. Lubisz czytać? Jeśli tak to jaki gatunek? Jaka jest twoja ulubiona książka?

Uwielbiam! Wszystkie gatunki. Dla mnie nie ma różnicy - moja zasada: Ciekawe to fajne :D A ulubionej książki nie mam... ale za to mam ukochane książki. "Niosąca Radość" - K. Czarnota, wszystkie powieści z serii Misja: przetrwanie B. Grylls'a, "Niepokonany Seabiscuit" i Harry Potter - wszystkie części :D
9. Jaką nadnaturalną umiejętność chciałbyś/chciałabyś mieć najbardziej?

Zatrzymywanie czasu :D Podczas testów to by się przydawało jak nic innego :D 
10. Oglądasz seriale czy filmy? Jakie są twoje ulubione?

I to i to, ale częściej filmy. "Mój przyjaciel Hachiko", "Titanic", "Kevin sam w domu/ w Nowym Jorku"... Takie klasyki :D
11. Co chciałbyś w sobie zmienić, a co uważasz za swoje zalety?

Zmienić bym chciała to, że czasem mówię to, czego nie powinnam i... szczerość... XD ^^'  Za swoją zaletę uważam wytrwałość i ambicję. 


Teraz kogo nominuję:
1. Kryształowa
2. Levy McGarden
3. Sakura Haruno
4. Martyna Strzezik
5. FanOfInazuma11
6. Leonessa de Argentum
7. tigraria sk

Moje pytania:
1. Zdarza ci się czasem mówić do siebie albo podśpiewywać w miejscu publicznym? XD
2. Jakie było pierwsze anime które oglądałaś?
3. Jak postrzegasz ludzi natrętnych ale motywujących innych do walki i wytrwałych? 
4. Jak zaczęła się Twoaj przygoda z pisaniem? Był jakiś konkretny cel/impuls/wizja?
5. Lubisz czytać? Jak tak to jaki gatunek literacki uważasz za najciekawszy? 
6. Jest jakieś anime (nie licząc IE)  które szczególnie Ci się spodobało i zachęcasz wszystkich do obejrzenia?
7. Czy piszesz opowiadania w zeszytach? XD
8. Jakbyś była animagiem (powiało Harry'm Potter'em) to w jakie zwierzę byś się zamianiała?

Koniec :D 

środa, 24 grudnia 2014

46. Komplikacje cz. 3

~w poprzedniej części~
- Przełamał moją obronę…- powtarzał Mark z niedowierzaniem patrząc na dłonie – Ręka MaJina…

- Jude Sharp zawzięcie walczy o piłkę z Byronem Love! Żaden z nich nie odpuści tak łatwo! Walczą jak lwy! Zaraz! Czyżby zawodnicy Zeusa chcieli wesprzeć kolegę? Tak! Obrońca zabrał Sharpowi piłkę i biegnie w kierunku bramki Marka! Cóż mógł zrobić   sam   Sharp kontra czterech zawodników? – Chester bardzo wyraźnie podkreślił słowo „sam”.
-Hmm… - mruknął trener Raimona

- Tak nie może być! – powiedział Jude – Oni skupiają się za bardzo, na obronie, zamiast przechodzić płynnie do ataku.
- Właśnie. Tsunami, Fubuki, teraz wasza kolej. Pokażcie innym, o czym zapomnieli! – rozkazał trener

- GOOOOL! Kolejny punkt dla liceum Zeusa! – krzyczał Chester
~CD~


- Mark! – krzyknął Tsunami – Podaj!
Po chwili różowo włosy biegł w kierunku bramki przeciwników. Dołączył do niego Kevin oraz Axel. Wymieniali ze sobą podania. Gra trochę się rozciągnęła. Axel zrozumiał o co chodziło Sharp’owi.
- Gra trzech zawodników Raimona przypomina bieganie w kółko! – wydarł się Chester – W sumie to jest bieganie w kółko! Ale zaraz! Dzięki temu, zawodnicy wrócili do początkowych pozycji! Teraz Blaze szturmuje na bramkę!
- Świetnie Tsunami! – Jude poklepał przyjaciela po ramieniu
Porządnie zmęczony chłopak, tylko się uśmiechnął. Wrócił na swoją pozycję.
Piłka wędrowała od bramki, do bramki. Żaden bramkarz nie chciał dać za wygraną. Teraz każdy chciał wygrać. Zaciętą walkę przerwał gwizdek sędziego, informujący o zakończeniu pierwszej połowy. Drużyna Raimona zeszła z uśmiechem na twarzy, z wynikiem 4:2.
-Świetnie panowie! – krzyknął Mark – Wygrajmy to!
- Taaak!
Po kilku minutach zawodnicy stanęli na swoich pozycjach. Gra przebiegała podobnie, jak w końcówce pierwszej połowy. Jednak strzałów na bramkę było coraz więcej!
****
- GOOOOL! Właściwie można powiedzieć że samobój drużyny Raimona! I… O nie! Czyżby numer 3 doznał kontuzji?
- Przepraszam cię kapitanie… - powiedział Jack siedząc na murawie, trzymając się za kolano – Nie chciałem żeby…
- Nic się nie stało, Jack! – odparł jak zwykle uśmiechnięty bramkarz – To jest sport, piłka nożna! Chodź, musisz zejść…
Brunet doskonale wiedział, że to było tylko chamskie zagranie Zeusa. Ale nie mógł za to winić Jacka. Przecież to on tego nie złapał. Z rozmyśleń wyrwał go głos Celi:
- To wygląda niewyraźnie, ale dla bezpieczeństwa lepiej nie graj.
- Przepraszam kapitanie… - rzekł Jack
- Spokojnie! – odparł Mark - Wygramy to! Obiecuję!
Jednak po kilkudziesięciu minutach chłopak zaczął żałować, że to powiedział. Gwizdek sędziego oznajmił koniec spotkania. Doszło do remisu.
- Nie do wiary! Zaraz będziemy światkami dogrywki! Dwa razy piętnaście minut! Miejmy nadzieję, że to wystarczy, bo ogłosić zwycięzcę!
- Kapitanie… - zaczął Jack
- Jack! – Mark podniósł na niego wzrok – Wygramy to spotkanie! Przecież ci obiecałem, prawda?
Zielonowłosy nic nie odpowiedział. Mimo wszystko, czuł się winny.
„Przecież gdyby nie ja, to może… na pewno by wygrali…” – pomyślał chłopak
- Jack.– dodał kapitan i uśmiechnął się – To MY wygramy!
- Tak jest, kapitanie! – obrońca jakby nagle się ocknął – Wygramy!
****
Rozpoczęła się dogrywka. Jej pierwsza połowa, odbyła się bez większych fajerwerków – 0 do 0. Gdy rozpoczęła się następna połowa, zawodnicy obu drużyn, byli już tak zmęczeni, że nie dali rady wprowadzić piłkę w pole karne.
- Niewiarygodne! – wrzasnął Chester – Panie i panowie! Za kilka minut, będziemy świadkami niesamowitych rzutów karnych! Przygotujmy się do tego końca tego niesamowitego starcia… um… które trwa już od ponad dwóch godzin…
Tymczasem w szatni Raimon’a…
- Chłopcy… Wiem, że jesteście zmęczeni – zaczął trener – Przebiegaliście ponad dwie godziny. Teraz, zostają już tylko rzuty karne. Walczyliście z Zeusem łeb w łeb. Teraz pokażcie, na co stać drużynę Raimona!
- Taaak! – wrzasnęli zawodnicy.
Słowa trenera dodały im otuchy i chęci do walki.
- Trenerze, kto będzie wykonywać rzuty karne? – zapytała Celia
- … Axel Blaze…
Blondyn kiwnął lekko kłową.
- Kevin Dragonfly…
Chłopak uśmiechnął się szeroko i zacisnął pięści.
- Nathan Swift…
- Jude Sharp i… Fubuki. Gotowi jesteście? Mark – trener zwrócił się do bramkarza – Uspokój nerwy, odetchnij głęboko i pokaż co to znaczy football.
Chłopak uśmiechnął się szeroko. Jednak w głębi duszy czuł ogromny stres. Wiedział, że polega na nim nie tylko drużyna, ale i kibice.
Drużyny wyszły na boisko. Przeciwnicy wydawali się być całkowicie spokojni, podczas gdy do drużyny Raimona wkradł się mały niepokój.
- Dacie radę chłopaki!!! – wrzasnęła Silvia z ławki.
Bramkarz Zeusa ustawił się na bramce. Zawodnicy obu drużyn wykonujący strzały ustawili się w jednej linii. Zawodnicy Raimona położyli sobie dłonie na ramionach.
- Pierwszy Nathan – powiedział trener stojący obok nich.
- Nie daj się wytrącić z równowagi – doradziła Foghendy
Na odległości 11 metrów niebiesko włosy ustawił się z piłką. Czuł ogromne napięcie. Wiedział, że patrzy na niego całe Tokio. To w końcu półfinał…
Na trybunach zapadła cisza. Nathan spostrzegł, że bramkarz przeciwników próbuje go zdezorientować, pokazując w którą stronę chcę się rzucić. Sędzia dał znak, by strzelał. Niebiesko-włosy wbił wzrok w piłkę i strzelił. Footbolówka skręciła ostro w lewą stronę – tam gdzie bramkarz Zeusa „chciał” się rzucić. Gdy już się wydawało, że Nathan nie trafił, piłka odbiła się od lewego słupka i poprzeczki i wpadła do siatki.
Na trybunach rozległa się niesamowita wrzawa. Nathan poczuł, jak nerwy powoli go opuszczają… Co innego Mark. Bramkarz czuł, jakby emocje całej jego drużyny spłynęły na niego. Ustawił się na linii bramkowej i czekał. Do piłki podszedł Artie Mishman. Sędzia dał znak, i piłka powędrowała do bramkarza, skaczącego na linii bramkowej. Footbolówka nagle zmieniła tor lotu i wpadła do siatki…
- Przepraszam… - powiedział Mark podchodząc do reszty.
- Tego się nie dało obronić, kapitanie – powiedział Jack
Przy piłce ustawił się Jude. Po gwizdku sędziego kopnął piłkę prosto w bramkarza Zeusa. Ten, zaskoczony, rzucił się na prawą stronę. Piłka wpadła do siatki, kręciła się w niej przez chwilę po czym upadła na murawę.
- Drugi rzut karny dla liceum Zeusa będzie wykonywał Wesley Knox! Strzela….! I niestety wynik to 2:2! – wrzasnął Chester – Teraz kolejna szansa dla Raimona! Na pozycji ustawia się Kevin Dragonfly! Strzela…! Ooooo nie! Piłka przelatuje nad poprzeczką!!!
Wściekły Kevin uderzył pięścią w ziemię. Podszedł do niego Mark, poklepał go po ramieniu mówiąc:
- Tą na pewno zatrzymam!
- Numer pięć ustawia się do strzału! Strzela…
Piłka dosłownie wpadła w ręce Marka. Zdziwiony Evans obejrzał footbolówkę z każdej strony, myśląc, że zaraz z ogromną siłą wepchnie go do bramki. Jednak nic takiego się nie wydarzyło. Lekko przestraszony tą myślą kapitan szybko odszedł od bramki.
- Teraz strzela nowy nabytek drużyny Raimona – Fubuki Shirou! Strzela… i mamy wynik 2:3!
Bramkarz Zeusa wydawał się skołowany. Nawet nie zareagował, kiedy piłka przelatywała mu obok głowy.
Teraz numer 8 ustawił się do strzału. Po gwizdku sędziego kopnął piłkę. Markowi wydawało się, że leci gdzieś na trybuny, kiedy nagle, gwałtownie opadła i uderzyła bramkarza w twarz, wpychając go do bramki.
- Teraz strzał będzie wykonywać ostatni zawodnik Raimona! Axel Blaze!
Axel spojrzał na bramkarza. Wydawało mu się, że go nie widzi – ciągle przecierał oczy dłonią. Nagle Axela ogarnęła dziwna chęć sprawdzenia, czy bramkarz rzeczywiście  go nie widzi. Nie mógł się powstrzymać.
- Co robi Axel Blaze?! – wrzasnął Chester a kibice wyciągnęli się na swoich siedzeniach, by lepiej widzieć – Piłka turla się ku bramce!
Zawodnikom Raimona zrobiło się słabo. Jednak ku ich zdziwieniu, piłka wturlała się do siatki, a bramkarz jakby dalej oczekiwał strzału.
- Nieeeeesaaaamooooowwwite!!! – wrzasnął komentator
- Dobrze Mark, teraz idź i zakończ ten maraton! – powiedział trener
Kapitana Raimona nagle ogarnęła jakaś dziwna energia. Teraz nie czuł stresu, tylko szczęście i radość. Z uśmiechem stanął na bramce. Byron spojrzał na niego z pogardą. Pomyślał, że Evans jest już pewny zwycięstwa. To go jeszcze bardziej zdenerwowało. Postanowił zrobić coś, co da im zwycięstwo, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem.
Sędzia dał znak. Kapitan Zeusa odczekał chwilę, po czym ruszył na bramkę Evansa. Gdy kopnął piłkę, pojawiła się mleczna mgła, która ją spowiła. Jednak nagle Byron zachwiał się i musiał podeprzeć się na ręce. Piłka z zawrotną szybkością zmierzała do bramki Raimona, jednak zawodnikom Zeusa wydawało się, że czas stanął w miejscu.
Dosłownie centymetry dzieliły piłkę i bramkę, gdy nagle footbolówka ostro skręciła i uderzyła w słupek.
Na trybunach rozległ się wrzask. Zawodnicy drużyny Raimona wybiegli na boisko. Mark nie wiedział co się stało, ale wygrali. Teraz tylko to się liczyło.
- Drodzy kibice! Panie i panowie! – wrzeszczał Chester w euforii – Drużyna Raimona po raz drugi dostała się do finału Strefy Footballu!!!

Zapowiedź!
Udało się! Przeszliśmy do finału turnieju Strefy Footballu! Teraz nic już nas nie zatrzyma! Mamy taką nadzieję! Dowiemy się również, kto będzie naszym przeciwnikiem w finale! Jeszcze dowiemy się co się stało z Zeusem w meczy półfinałowym!  Czytajcie następny rozdział pt. „Analiza”. Niesamowite!




------
Wow… Już kolejne Boże Narodzenie… Szybko zleciało, no nie?
I chciałabym was przeprosić, zaniedbałam ostatnio pisanie… Wiem.
Jednak muszę wam coś wyznać i was o czymś poinformować… Zacznijmy…
Może miesiąc temu, wpadłam na pomysł, bo obejrzeć jakieś anime. Tak z nudy. Natrafiłam na boskie, cudowne i niesamowite! O siatkówce. Zakochałam się w nim od razu. Jednak gdy zaczęłam oglądać kolejne odcinki, koleżanka mnie spytała co z Inazumą…
I… chyba ją zdradziłam… zaniedbałam…
Już nie umiem wydobyć z siebie, tego co chciałam, jeśli chodzi o Inazumę. Już nie czuję tego czegoś, co było na początku… Więc przepraszam za takie ogromne przerwy i błędy…
Druga rzecz…
Wiem, że dziś Wigilia… Ale muszę wam powiedzieć, że… to na 80 % pewne… że blog zostanie zamknięty. Przepraszam, że akurat dziś… 50 rozdział, to będzie ostatni na tym blogu.
Zacznę chyba pisać o „Haikyuu!!”. Zakochałam się w tym po prostu <3 I ten Noya xD I Hinata xD I Daichi XD (mogłabym wymienić wszystkich, ale nie chcę zabierać wam czasu).

Ale jeszcze chciałabym złożyć wam najserdeczniejsze życzenia:
Bardzo dużo prezentów,

mało w życiu zakrętów,
dużo bąbelków w szampanie, 
kogoś kto zrobi śniadanie,
a na każdym kroku - szczęścia w Nowym Roku!
Życzę wszystkim Wesołych Świąt 

Dziękuję za wsparcie, ciepłe i te ostre słowa otuchy. Mam nadzieję, że rozdział był jako taki możliwy. Przepraszam za błędy i życzę weny!

PS.
Levy McGarden – ciągle czekam na rozdział u ciebie!
Kryształowa – u ciebie też wyczekuję!
Martyna Strzezik – u ciebie też!
FanOfInazuma11 – czekam i czekam, ale się chyba nie doczekam!
Kaisza & Lina – wyczekuje i trzymam kciuki za was :D
No i kochanemu anonimowi/ Asxa xD za bycie i wsparcie :D i przepraszam że nie ma jeszcze "cierpienia twojego faworyta" :)
I wszystkim innym, o których nie wspomniałam, dziękuję!
Piszę, jakby to było już pożegnanie… Chyba trzeba się przyzwyczajać…

Jeszcze raz życzę Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku! xD
gify Boże Narodzenie             gify Boże Narodzenie         gify Boże Narodzenie

czwartek, 16 października 2014

Kochani!

Ostatnio trochę poszperałam na youtube. Nie zgadniecie co znalazłam!
Ha! Odcinki Inazuma Eleven po polsku! xD
 Specjalnie na prośbę mojej przyjaciółki:

Odcinek 01


Odcinek 02

Odcinek 03


Więcej odcinków znajdziecie na youtube. Gdyby coś było do znalezienia, służę pomocą :D


poniedziałek, 29 września 2014

45. Komplikacje cz. 2

~W poprzedniej części~
„- Zawodnicy już kończą rozgrzewkę! Niedługo rozpoczniemy to niesamowite spotkanie! – rozległ się głos komentatora”

„Tailor? I Byron?! Co tu się dzieję!” myślała
Dziewczyna przysunęła się bliżej rogu nasłuchując.
- Na pewno zadziała!
- Hm. Mam nadzieję – to był głos Byrona – Pamiętaj co mówił Dark!”

„- Koniec pierwszej połowy meczu! Wynik to 4:0 dla Raimona. Czyżby Zeus chce się już pożegnać ze Strefą Footballu?”|

„- Boska Wiedza!
- Ręka MaJina!
Ledwo piłka zbliżyła się do Marka, jego obrona dosłownie rozsypała się, wrzucając bramkarza do siatki. Trybuny umilkły na chwilę, lecz po chwili zadowoleni kibice Zeusa podnieśli rumor.
- Mark, wszystko dobrze? – zapytał Axel, pomagając wstać bramkarzowi”
~CD~
- Przełamał moją obronę… - powtarzał Mark, z niedowierzaniem patrząc na dłonie-Ręka MaJina…
- Mark! Nie przejmuj się. – Axel sam nie wierzył w swoje słowa – Mamy trochę czasu…
Zawodnicy wrócili na swoje pozycje. Gra została wznowiona.
- Zawodnicy Zeusa zaczęli grać w drugiej połowie! Czy mają jeszcze szansę na zwycięstwo? – rzekł Chester
„Muszę ich rozgryźć…” – pomyślał Jude, podbiegając do zawodnika Zeusa
- Jude Sharp zawzięcie walczy o piłkę z Byronem Love! Żaden z nich nie odpuści tak łatwo! Walczą jak lwy! Zaraz! Czyżby zawodnicy Zeusa chcieli wesprzeć kolegę? Tak! Obrońca zabrał Sharpowi piłkę i biegnie w kierunku bramki Marka! Cóż mógł zrobić   sam   Sharp kontra czterech zawodników? – Chester bardzo wyraźnie podkreślił słowo „sam”.
-Hmm… - mruknął trener Raimona
- Cała drużyna Raimon, prócz Juda Sharpa, panicznie cofnęła się do pola karnego swojego kapitana!
Mark niewiele widząc starał się wychylić zza zawodników, skakać itp., by ujrzeć co się dzieję przed polem. Menedżerki doskonale zauważyły zderzenie Bobby’ego i Max’a, i na dodatek Kevin podłożył nogę Erick’owi, który upadając popchnął Jima.
- Jakieś nieporozumienie w polu karnym Raimona! Zawodnicy zostawili przeciwnikowi idealną pozycję do strzału!
- Ognista Pięść!
Evans zdołał obronić, lecz gdy piłka odbiła się od jego ręki, trafiła Axela w twarz. Blaze gwałtownie się odwrócił i zderzył się głową z Nathanem.
- Co oni wyprawiają? – zapytała Celia
- Za wszelką cenę chcą pomóc Markowi, ale chyba im to nie specjalnie idzie – odrzekła Nelly, patrząc na „rozwalonych” na polu karnym zawodników.
- Tak nie może być! – powiedział Jude – Oni skupiają się za bardzo, na obronie, zamiast przechodzić płynnie do ataku.
- Właśnie. Tsunami, Fubuki, teraz wasza kolej. Pokażcie innym, o czym zapomnieli! – rozkazał trener
Chłopcy pokiwali głowami.
- Zmiana w drużynie Raimona! Schodzi Carrson oraz Ironside, na ich miejsce wchodzą Tsunami i Fubuki!
- Mark Evans podaje do Axela, który zaczyna biec w kierunku bramki Zeusa! Niestety! Zostaje obstawiony z każdej strony!
Jude podbiegł do linii pomocy i coś im powiedział. Oni kiwnęli głowami, a gdy prze piłce byli przeciwnicy znacznie wyszli do przodu.
- O-oo! Na drodze do bramki Marka stoją Byron’owi tylko obrońcy!
- O nie! – krzyknęła Celia
-„Jude podjął bardzo ryzykowny plan działania…”- pomyślał trener
- Nie przejdziesz mnie! MUUUUR! – wrzasnął Jack
Byron miał problemy z poradzeniem sobie z techniką obrońcy. Jednak szybko z tego wybrnął, wykopując piłkę do góry, a tam czekał już zawodnik przygotowujący do użycia hissasui.
- GOOOOL! Kolejny punkt dla liceum Zeusa! – krzyczał Chester

Zapowiedź!
Coś niedobrego się dzieję z drużyną Zeusa. Czy to ich nie powstrzyma do przejścia do finału? Atakują, są ciągle w natarciu. Mark stara się ze wszystkich sił… Ale… Czy to wystarczy? Czytajcie następny odcinek pt. „Komplikacje cz. 3”! Ale będzie się działo!

-----------------------------
…
Ten rozdział napisałam praktycznie nie wiedząc o czym piszę… Jeśli jednak chcecie, wylejcie morze krytyki na blog. Jestem już na to gotowa ;)
Rozdział dedykuje Levy McGarden – dziękuję ci, za wszystko, i mam nadzieję że „obdaruję cię weną” do dalszego pisania o IE.
J
Może już ktoś słyszał, że mam plan zamknąć blog. Dokładnie nie wiem czy, jak i kiedy. Pewnie i tak mało osób to zauważy... Pożyjemy zobaczymy :D

Papatki :3